WSTYD! Tak jednym słowem można opisać mecz Sportingu z FC Porto w ramach rozgrywek pucharu Portugalii. Smoki wręcz spaliły w pierwszej połowie rywali strzelając 3 gole, a w drugiej tylko dopełniły formalności, zdobywając jeszcze dwie bramki, czym zupełnie pożarły bezradne tego wieczoru Lwy.Fatalnej postawy Sportingu na Estadio Dragao nie z marze nawet piękne trafienie Marata Izmailova oraz gol Liedsona, ponieważ były to jedyne pozytywne akcenty w wykonaniu podopiecznych Carolosa Carvalhala. Zacznijmy jednak od początku, początku, który jak i cały mecz należał do Porto. Mimo, że Smoki występowały bez 5 podstawowych zawodników nie miały najmniejszego problemu żeby zdeklasować Sporting. Lwy ustępowały rywali podobnie jak w meczu z Bragą szybkościowo co niejednokrotnie kończyło się brutalnymi faulami i stałymi fragmentami gry po których Porto kilkukrotnie w pierwszym kwadransie nękało defensywę Sportingu. Bliscy zdobycia
bramki byli Varela (notabene niechciany wychowanek w Sportingu), Belluschi, Mariano oraz Falcao. Co się odwlecze to jednak nie uciecze. W 18 minucie po rzucie rożnym i sporym zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Rolando i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Odpowiedz Sportingu była jednak szybka, ponieważ już 4 minuty później fantastyczna bramkę z około 30 metrów zdobył Marat Izmailov, jednak był to dopiero pierwszy strzał na bramkę Beto przy 10 strzałach oddanych w światło bramki przez Smoki. Gol wyrównujący absolutnie nie zmienił obrazu gry. To nadal Porto dominowało na boisku, a momentami wręcz deklasowało bezradny Sporting. Udokumentowaniem tego są dwie kolejne bramki jakie zdobył najlepszy strzelec z Dragao - Falcao. W 34 minucie w sposób dramatyczny ośmieszył defensywę gości a i Rui Patricio przy obronie tego strzał zachował co najmniej nieodpowiednio. W 42 minucie po karygodnym błędzie tym razem Grimiego, który w dziecinny sposób dał się wyprzedzić, Kolumbijczyk podwyższył wynik na 3:1. Drugą połowę z wysokiego 'C' ponownie rozpoczęło Porto a konkretnie Varela, który ośmieszył tym razem duet środkowych obrońców
Lwów i precyzyjnym strzałem w długi róg podwyższył wynik na 4:1. Nie może być gorzej? Ależ może! Mariano pozazdrościł pięknej bramki Izmailovowi i niemal skopiował strzał Marata i uczynił to na tyle skutecznie, iż piłka również wylądowała w samym okienku bramki Rui Patricio, który nawet nie zareagował przy tym uderzeniu. Mimo zdecydowanego prowadzenie to nadal Smoki atakowały i niemal co chwilę ośmieszały jakimiś niekonwencjonalnymi zagraniami dziurawą jak szwajcarski ser defensywę Sportingu. Bliscy podwyższenia wyniku byli: Alvaro Pereira, Falcao i Varela. Odpowiedział Joao Moutinho strzałem z dystansu jednak Beto był na posterunku oraz Liedson, którego strzał o minimalnie minął słupek bramki. 
W doliczonym czasie gry to właśnie Liedson zdołał nieco zmniejszyć rozmiary porażki po centrze z lewej strony Matiasa. Podsumowując zasłużenie wygrała lepsza drużyna. Sporting podobnie jak w meczu z Bragą ustępował rywalowi pod względem szybkościowym co powinno dać do myślenia trenerowi. Słabo spisuje się również obrona z Carrico i Grimim na czele. Słaby Adrien i Veloso, bezproduktywny Moutinho te wszystkie aspekty muszą ulec poprawie jeśli za 10 dni mamy jak równy z równym przystąpić do meczu z Benfiką o finał Carlsbeg Cup.
FC PORTO – Sporting Lizbona 5:2 (3:1)
Bramki: Rolando (17), Falcao (33, 41), Varela (47), Mariano (56); Izmailov (21), Liedson (90+1)
FC PORTO - Beto; Fucile, Rolando, Maicon, Álvaro Pereira; Fernando, Ruben Micael (76 Valeri), Belluschi (72 T. Costa); Mariano, Falcao (76 Orlando Sá), Varela.
SPORTING - Rui Patrício; João Pereira, Carriço, Tonel, Grimi; Adrien (40 Matías Fernández); Izmailov (79 Bruno Pereirinha), João Moutinho, Miguel Veloso; Liedson, Saleiro (46 Sinama-Pongolle).
Żółte kartki: Rolando, Silvestre Varela (Porto); Adrien, Leandro Grimi, Daniel Carrico (Sporting).
| Klub | M. | P. | |
| 1. | Benfica Lizbona | 22 | 55 |
| 2. | Sporting Braga | 22 | 52 |
| 3. | FC Porto | 22 | 44 |
| 4. | Sporting Lizbona | 22 | 35 |
| 5. | União Leiria | 22 | 30 |
| 6. | Vitória Guimarães | 22 | 30 |
Reklama
Redakcja