Sporting potwierdził regułę, iż po słabym meczu w następnym jest w stanie zagrać o niebo lepiej. Po słabym występie na Alvalde przeciwko Vitori Setubal w poprzedniej kolejce, wczoraj Lwy zagrały dobre spotkanie na wyjeździe z Uniao Leirią, jednak mimo wielu dogodnych okazji do zdobycia gola podopiecznym Carlosa Carvalhala udało się tylko raz pokonać bramkarza Uniao a konkretnie uczynił to Liedson, jednak nie wystarczyło to do zwycięstwa, ponieważ w drugiej połowie do wyrównania doprowadził błyszczący ostatni strzelecką formą Cassio. Skład jaki na to spotkanie desygnował trener Carvalhal nie był zaskoczeniem. Pod nieobecność Carlosa Saleiro rolę wysuniętego napastnika pełnił Liedson wspierany przez ofensywnie usytuowanych skrzydłowych: Yannicka Djalo oraz Marata Izmailova. Początek spotkania zdecydowanie należał do Lwów, którzy od pierwszych minut
zaatakowali. Aktywni był zwłaszcza wspomniany już duet skrzydłowych Djalo oraz Izmailov. I to właśnie po pięknej akcji oraz podaniu Marata przed znakomitą okazją strzelecką znalazł się Yannick, ale z 3 metrów trafił wprost w bramkarza Uniao, który zdołał odbić piłkę, która trafiła pod nogi Liedsona jednak ten źle przyjął piłkę i zaprzepaścił znakomitą szansę. Co się odwlecze to nie uciecze. W 16 minucie ponownie akcję przeprowadziło trio Yannick - Izmailov - Liedson. Zwłaszcza na pochwały zasługuje Rosjanin, który w tak zwaną 'uliczkę' wypuścił Liedsona, który w sytuacji 'sam na sam' nie dał szans Djuriciciowi i wyprowadził Lizbończyków na prowadzenie. Ta bramka nie zmieniła obrazu gry i to nadal Lwy dominowały na
boisku. Kilka minut później po szybko rozegranym wyrzucie z auto przez Grimiego na wolne pole z lewej strony boiska Yannicka wypuścił Joao Moutinhio. Młody Portugalczyk pognał z piłką ile miał sił w nogach jednak jego strzał nie sprawił większych problemów bramkarzowi gospodarzy. Kilkanaście sekund później ponownie przed szansą stanął Djalo, ale jego strzał z 20 metrów minimalnie minął słupek. Pierwszą godną uwagi akcję gospodarze przeprowadzili na 5 minut przed końcem pierwszej połowy, gdy strzałem z 16 metrów Ruiego Patricio próbował zaskoczyć Andre Santos. Ta akcja była ostrzeżeniem dla Lwów, które zbagatelizowali co na początku drugiej połowy się zemściło. Unia wykonywało rzut rożny. Zacentrowana piłka dotarłą idealnie na głowę niepilnowanego Cassio, który ładnym strzałem głową pokonał Patricio. Gol ten podziałał na Sporting jak płachta na byka i Lwy jeszcze mocniej zaczęły atakować. W 54 minucie piłkę na 60 metrze przy prawej linii boiska wyłuskał Joao Moutinhio i podał do Liedsona, który odegrał mu ja ponownie co kompletnie rozmontowało obronę Uniao i Moutinhio fantastycznym podaniem obsłużył Pedro Mendsa, który jednak w znakomitej okazji nie trafił w bramkę uderzając minimalnie obok prawego słupka. W 76 minucie na mocny strzał po ziemi z 30 metrów zdecydował się Miguel Veloso, jednak jego strzał zdołał sparować Djurić ale piłka trafiła pod nogi Heldera Postigi, który z ostrego konta oddał strzał ale ponownie górą bramkarz gospodarzy. W końcówce jeszcze w dogodnej sytuacji znalazł się Matias Fernadez jednak ostatecznie mimo przewagi Sportingu mecz ku radości lokalnych kibiców zakończył się remisem 1:1.
Estádio Municipal de Leiria - Widzów: 4365
Bramki: 0-1 Liedson (15'), 1-1 Cássio (49')
UNIAO LEIRIA: Djuricic, Hugo Gomes (Vítor Moreno 46'), Diego Gaúcho, José António, Vinícius, André Santos, Marco Soares, Patrick (Ouattara 70'), Silas (R. Bitencourt 89'), Carlão, Cássio
SPORTING: Rui Patrício, João Pereira, Tonel, Daniel Carriço, Grimi, Pedro Mendes, Miguel Veloso (H. Postiga 70'), Izmailov (M. Fernándes 81'), João Moutinho, Yannick , Liedson.
| Klub | M. | P. | |
| 1. | FC Porto | 3 | 9 |
| 2. | Sporting Braga | 3 | 7 |
| 3. | Sporting Lizbona | 3 | 6 |
| 4. | Nacional Madeira | 3 | 6 |
| 5. | Vitória Guimarães | 3 | 5 |
| 6. | Olhanense | 3 | 5 |
Reklama
Redakcja