Quo Vadis Sporting?

Dodał: Richelieu, źródło: własne, 2010-02-07 00:58:11

Mecz z Acadamiką miał dać odpowiedź czy wysoka porażka z Porto była tylko efektem słabszego dnia czy też Lwy aż tak bardzo odstają od najlepszych w tym sezonie i po kilku zwycięstwach z rzędu ponownie popadają w kryzys. Odpowiedź jest prosta KRYZYS bo jak inaczej można wytłumaczyć porażkę (1:2) na własnym stadionie z bądź co bądź drużyną walczącą o utrzymanie? A co gorsze mądrze taktycznie zorganizowana przez Boasa - Academika, skupiona głównie na obronie bardzo dobrze wykonywała plan taktyczny jaki wybrał na to spotkanie były asystent Jose Mourinho. Wręcz przeciwnie do Sportingu, który co prawda miał optycznie zdecydowaną przewagę, jednak w ich akcjach było więcej przypadku aniżeli myśli taktycznej jaką można było oglądać u rywali. Czy to zatem wina trenera? powoli i taka opcja zaczyna być brana pod uwagę, wszak to 3 porażka z rzędu i trzecia w stylu dalekim od ideału. Na boisku oglądamy drużynę, której akcje zdają się być dziełem przypadku a i ustawienie obrony pozostawia wiele do życzenia. Głównym winowajcą dzisiejszej przegranej bez wątpienia był Rui Patricio, który w 3 minucie spotkania w sposób wręcz niedopuszczalny przepuścił strzał po rzucie wolnym wykonywanym z 40 metrów! Co prawda piłka skozłowała przed nim, jednak bramkarz tej klasy nie ma prawa wpuszczać takich goli! A niestety to młodemu Portugalczykowi zdarza się coraz częściej... Lwy po stracie gola żuciły się do ataku, jednak jak już wspomniałem ich akcje były bardzo chaotyczne i goście nie mieli większych problemów z przerywaniem akcji. Aż do 24 minuty, kiedy to po jednej z nielicznych składnych akcji Lwy doprowadziły do wyrównania a konkretnie dokonał tego Joao Moutinho po ładnej centrze z prawej strony Joao Pereiry. Druga połowa nie różniła się niczym od pierwszej. To nadal Sporting był strona przeważającą a Academika skupiła się obronie oraz sporadycznie kontrowała. I właśnie po jednym z takich kontrataków w 60 minucie Joao Ribeiro wyprowadził ponownie przyjezdnych na prowadzenie. Gol nie tyle pięknej urody co wręcz katastrofalne zachowanie duetu środkowych obrońców: Tonela i Polgi, którzy pozostawili Ribeiro bez opieki na 17 metrze a ten nie pilnowany uderzył nie do obrony dla Patricio. Po tej bramce Academika jeszcze mocniej cofnęła się do obrony, której nieudolne próby sforsowania przez zawodników Sportingu doprowadzały do białej gorączki kibiców którzy już w 80 minucie zaczęli opuszczać stadion. Co prawda w ostatniej akcji meczu Lwy mogły doprowadzić do remisu, ale piłkę z linii bramkowej wybił jeden z obrońców rywali i mecz zakończył się sensacyjnym zwycięstwem ekipy prowadzonej przez Andre Villas-Boasa 2:1. Cóż można jeszcze dodać, z wielkimi obawami czekamy na wtorkowy półfinał Carlsberg Cup z Benfiką i nie ma się co oszukiwać, iż z taka formą niewykluczony jest kolejny blamaż...

 

Mecz ten był również debiutem dla Pedro Mendesa, który rozegrał swój pierwszy mecz w barwach Sportingu po transferze ze Szkocji. Ciężko oceniać, czy był to udany debiut, ponieważ cała drużyna Sportingu zagrała słabo a Mendes poza kilkoma wślizgami nie wyróżniał się niczym szczególnym...

 

Sporting : Rui Patrício; João Pereira, Polga, Tonel et Grimi; Pedro Mendes (Hélder Postiga, 82); João Moutinho, Matías Fernandez et Vukcevic (Saleiro, 61); Liedson et Pongolle (Pereirinha, 72)

 

Académica : Ricardo; Pedro Costa, Berger, Orlando et Emídio Rafael; Nuno Coelho, Tiero, Cris (Amoreirinha, 82) et Diogo Gomes (Vouho, 46); Sougou et João Ribeiro (Lito, 70)

 

Gole : 0-1, Orlando (2); 1-1, João Moutinho (24); 1-2, João Ribeiro (59)

Podobne newsy
Oceń news

Łącznie oddano 5 głosów

Dodaj komentarz

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Autor: Staszek Wysłano: 7 lutego 2010; 19:26

Wiem czego nam brakuje... a raczej kogo :) DERLEIA! Tak... Był dobrym uzupełnieniem Levezinha w ataku... Teraz czuc jego brak w erze nieskutecznosci. Szkoda, że postanowił zakończyc karierę... :(

Autor: Gherick Wysłano: 7 lutego 2010; 16:52

Nie bylo bezproduktywnego Veloso na skrzydle, byl Vuck, nie bylo Izmy, byl chilijski technik Matias, nie bylo kiszke grajacego ostatnio Adriena i Carrico - byli Polga i Mendes, nie bylo Saltshakera ani Postigi (dopiero potem) - byl PonGole. I co? JAJCO. Nic nie pomoglo. Przypuszczam ze nawet jakby wymienic Grimiego na Caneire i Patricio na Batiste nic by to nie dalo ehhh ;/ moze remis...

Autor: Richelieu Wysłano: 7 lutego 2010; 13:32

PS. chyba pierwszy raz tak wkurw... zdenerwowanego Carvalhala widziałem jak wczoraj

Autor: Richelieu Wysłano: 7 lutego 2010; 13:26

Veloso złapał jakąś kontuzję w piątek na treningu i temu nie zagrał. Nic groźnego podobno ale nie wiadomo też czy zdoła się wykurować na merdę. Djalo też nie zagrał bo nadal odczuwa skutki grypy jednak powinien w 100% być gotowy na benfikę, podobnie jak Marat. Co do do taktyki a raczej jej braku bo może to co nas zachwycało w pierwszych 2-3 meczach czyli ofensywne wejścia Pereiry i gra skrzydłami już powoli zaczyna być biciem głową w mur, cały czas tylko tym sposobem faktycznie próbują, zero prostopadłych podań (kiedy ostatnio Liedosn był sam na sam)?

Autor: Staszek Wysłano: 7 lutego 2010; 13:18

Gra nie była zła - w końcu przeważaliśmy cały mecz. Ale zero obrony - to jest nasz problem! I to, co zauważyłem odkąd Carvalhal prowadzi Sporting - każda akcja ma podobny schemat: stoperzy oddaja pilke na skrzydło a tam obronca albo pomocnik dosrodkowuje gdzies z linii 16 metrow. Środek grześ zanikł. Pytałem wczoraj sam siebie rowniez: gdzie podział się Veloso? Czemu nie grał? Grał za to Mendes. Nie wywarł na mnie ielkiego wrażenia... Jeden strzał i tyle. Tu tez mozna doszukiwac sie slabszej formy Moutinho. Moze nie tyle formy! po prostu 90% akcji idzie przez skrzydlo przez co Capitao nie ma szans sie wykazac? Jednak na pewno razaco wbylo widac w tym meczu obrazki: Pereira dryblujacy po prawej flance(fakt ambitny i dobrze wkomponowujacy sie w atak, jednak nie do konca wartosciowy jesli chodzi o obrone...) i lezacy na ziemi vukcevic... Co powtorka - lezacy Vuk... może i walczy... ale gdzie ten drybling sprzed 2 sezonow? To juz jego tajemnica. Pongolle? Na pewno się starał ale czuję ze jakoś łowcą bramek to on nie zostanie...

Autor: vipa Wysłano: 7 lutego 2010; 10:56

*Domingos

Autor: vipa Wysłano: 7 lutego 2010; 10:54

Za porażkę po części odpowiada Carvalhal z tego co przeczytałem. Bo jeśli drużyna nie prezentuje na boisku żadnej myśli taktycznej to czyja to wina jak nie trenera? w sumie może zawodników którzy nie potrafią wykonać jego poleceń w co nie wierzę mając w kadrze takich grajków. Nie wypisuje, że Carvalhal jest do zwolnienia ale po cichu liczę, ze po sezonie władze klubu pójdą po rozum do głowy i zatrudnią jakiegoś klasowego trenera jak Boas, Domigss czy Machado

Autor: Richelieu Wysłano: 7 lutego 2010; 09:27

dokładnie! a widok wychodzących w 80 minucie kibiców powinien dać im do myślenia! poza 2-3 akcjami, składnymi akcjami nic dobrego o tym meczu nie można powiedzieć! Simon to wręcz tragicznie;/ próbuje dryblować i za każdym razem albo się przewraca albo traci piłkę (dość powiedzieć że to po jego stracie padła bramka na 1:2). Gdzie ten Vuk z sezonu 2007/2008!? teraz się go ogląda jest niemal pewne że to równa się ze stratą piłki;/ na duet Polga-Tonel nie wypowiadam się bo kur...wa przez cały mecz mieli jedna groźną kontrę do zatrzymania i to co zrobili to dramat. Plus dla Joao Pereiry, nie mówię, ze zagrał wspaniale ale widać że naprawdę chce, miał kilka strat i nie pewnych interwencji ale na tle pozostałych naszych piłkarzy ambicji mu nie brakuje! No i atak, Pongoll dość aktywny i mimo, że bramki nie strzelił to jego widzę w najbliższych meczach u boku Liedsona...

Autor: Florek Wysłano: 7 lutego 2010; 09:17

Tragedia! Co za pajace! Boję się, że nie zagramy nawet w LE w przyszłym sezonie. Wstyd!!! Jeżeli magia Alvalade nie zadziałała w meczu z Academicą to jak mamy wygrać z Benficą?

Autor: lew18 Wysłano: 7 lutego 2010; 09:05

3 porażka z rzędu:( o ile jeszcze przegrane z Bragączy Porto da się jakoś wytłumaczyć ale porażkę z Academicą i TO NA WŁASNYM STADIONIE JUŻ NIE. Powiem szczerze, ze gdy strzeliliśmy bramkę na 1:1 byłem więcej niż pewien, ze spokojnie wygramy ten mecz, no ale jak słusznie zostało napisane w podsumowaniu rywale fantastycznie bronili no i bramkarz kilkukrotnie popisał się paradami. Ehh źle się dzieje w państwie duńskim................

Autor: Paula Wysłano: 7 lutego 2010; 08:31

Nie no znowu gra nie była tak słaba, po prostu znowu zabrakło szczęścia bo dobrych sytuacji było sporo. Na forach ludzie psy wieszają głównie po Patricio i Carvalhalu ale mam nadzieje, że trenera nie zwolnią

Panel użytkownika
Następny mecz
Poprzedni mecz

      Liga Europejska

Sporting Lizbona

FC Nordsjaelland

Miejsce: Estadio Jose Alvlade
Data: 2010-08-05 20:45:00
Tabela ligowa
Tabela strzelców
Klub M. P.
1. Benfica Lizbona 30 76
2. Sporting Braga 30 71
3. FC Porto 30 68
4. Sporting Lizbona 30 48
5. Marítimo Madeira 30 41
6. Vitória Guimarães 30 41
Foto miesiąca
Video miesiąca

Trener Paulo Sergio oraz jeden z kapitanów drużyny Pedro Mendes z dumą prezentują puchar za zwycięstwo w Barclays New York Challenge.

Sonda
Statystyki
Kto w najbliższym sezonie powinien pełnić rolę kapitana?
Daniel Carrico
Liedson
Tonel
Maniche
Anderson Polga

Partnerzy
Linki
AtleticoPoland Bayern Monachium Polski serwis fanów The Blues PortsmouthFC.pl Real Saragossa Everton Ajax Ajax Amsterdam Benfica Lizbona polski serwis FC Porto Wisła Kraków Athletic Bilbao Feyenoord Roterdam PSV Boca Juniors

Copyright © 2010 SportingPoland.com, wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: KStudio

Strona główna Reklama Redakcja